Przetrwanie

Atila w milczeniu rozważa wszystkie swoje zmartwienia, podczas gdy winda przewozi go ponad chmurami na najwyższy szczyt architektury Diego Calata. Światło najbliższej mu gwiazdy, Venaticorum, filtruje swoje srebrzyste promienie, aż uderza w szyby wieżowców, które ośmielają się wtargnąć na jego terytorium.

divider
Planeta Frêgna, gdzie znajdują się kopalnie helisium. Terytorium Záfla.
Muzyka w tle do czytania:

COMIENZA DESDE -

To, co kiedyś było grandilokwentne, dziś jest w stadium rozkładu. Imperium Umerium, rządzone i zamieszkiwane przez setki tysięcy ras o różnorodnych kulturach, straciło kontrolę nad tym, co niegdyś czyniło je najbardziej przerażającą strukturą w galaktyce.

Coraz trudniej jest walczyć o ideologię, która reprezentuje jedynie miernoty z urojeniami wielkości. Cesarz zbyt długo milczał, wycofał się z życia publicznego i komunikował się tylko z najbliższymi doradcami. Choć jest odosobniony w swoich eksperymentach i obsesyjnym dążeniu do wiedzy, nie usprawiedliwia to jego apatii.

Niektórzy twierdzą, że Cesarz jest istotą nieśmiertelną, ale ci, którzy kiedykolwiek mieli z nim do czynienia, wiedzą, jak fałszywe są takie twierdzenia, oparte raczej na odwiecznej wyobraźni niż na faktach naukowych, na których tak naprawdę stoi każda cywilizacja.

Atila w milczeniu rozważa wszystkie swoje zmartwienia, gdy winda przewozi go ponad chmurami na najwyższy szczyt architektury Diego Calata. Światło najbliższej mu gwiazdy, Venaticorum, filtruje swoje srebrzyste promienie, aż trafia w szyby wieżowców, które ośmielają się wtargnąć na jego terytorium. Tlen na tej wysokości jest o wiele niższy od niezbędnego, co zmusza do zastosowania systemu sztucznej wentylacji, aby zapobiec przedostawaniu się azotu do biur delegacji wojskowej. Gdy otwiera drzwi windy, wita go jeden ze Strarian, najbardziej prominentnych sług Imperium, zajmujących się sprzątaniem każdego zakątka planety, utrzymaniem infrastruktury i innymi obowiązkami, które zmieniły społeczeństwo w skupisko bezużytecznych ludzi.

A jednak zastanawiamy się, dlaczego znikamy z porządku rzeczy» – zastanawia się Atila.

Choć jego genetyka opiera się na cząsteczkach węgla, Atila przeczytał w księgarni Umerium, stolicy imperium, wystarczająco dużo, by wiedzieć, że to woda rządzi jego komórkami, choćby tylko chwilowo. Choć jego wersja jest najbardziej zaawansowaną, jaką Imperialni kiedykolwiek mieli, przeczucie podpowiada mu, że jest to najbardziej zaawansowana wersja Imperium.
Imperialna rasa kiedykolwiek miała, przeczucie mówi mu, że wkrótce role się odwrócą. Jak zawsze, w mądrość Umberto nie można wątpić.
Zapach kwiatów przychodzi jak powiew świeżego powietrza, a szum wody harmonizuje kontekst, w którym nikt nigdy nie mógłby uwierzyć we wrogość.

-Śmiało.

Złamany głos z oznakami rozkładu przedziera się przez liście i gałęzie. Atilę zawsze uderza fakt, że w Grzechu nadal istnieje roślinność, nawet jeśli są to tylko namacalne hologramy. Jej wysoce przemysłowy charakter sprawił, że planeta, na której niegdyś występowała niewiarygodnie kolorowa flora, stała się napędzaną zanieczyszczeniami masą sprzętu wojennego i jednomiejscowych myśliwców.

 

Koncept Ilustracja

Czasami dobre kłamstwo jest lepszym rozwiązaniem niż stawienie czoła rzeczywistości.

-Generale Reigin,» mówi Atila, «Zawsze miło mi z panem rozmawiać. Jakieś wieści z regionów abstrakcyjnych?

Żołnierz nalewa sobie kubek parującego płynu, nie mogąc spojrzeć Atili w oczy. -Wysłaliśmy czwartą i piątą flotę, aby przechwycić każdy atak na nasze granice. Jak dotąd nie zauważono inwazji Thanzora, lub co gorsza Brusy i jej urojenia wielkości.

Reigin wydał z siebie ciężki jęk, gdy znalazł swoje krzesło. Wiek zaczyna mu ciążyć jak jedna z papierowych książek.

-Dlaczego zostałem wezwany, Najwyższy Generale? -pyta Atila.

Reiginowi wydaje się, że to spotkanie jest zbyt ciężkim punktem programu. To bardziej męka niż formalność, zauważa Attila.

-Ślepiec został schwytany.

Atila decyduje się na długie westchnienie.

-Ze wszystkich możliwych więźniów, co więcej, ….

Trzeba go wydobyć» – przerywa nagle generał.

-Gdzie on jest? -Atila mentalnie przygotowuje się do odpowiedzi.

-We Frêgna. W kopalniach helisium.

Atila przez chwilę zastanawia się nad tą informacją, czekając aż jego mózg dostarczy mu upragnionych dowodów.

-Zaphla nie będzie zadowolona, jeśli złożymy jej serdeczną wizytę… Jak uda ci się przełamać polityczną granicę, to już twój problem. Jeśli zostaniesz odkryty, Imperium wyprze się twojego istnienia.

Jak zwykle, myśli Atila, jest on traktowany jak łup przez wyższe sfery Imperium. Mimo to żołnierz pozwala, by nogi prowadziły go tak, że ociera się o stół generała.

-Chcę mój sprzęt.

Reigin zastyga w bezruchu z wyrazem frustracji i faktu, że musi opanować wybuch, by pozbyć się tego żołnierza.

-Zrobimy to po twojemu…. Ratowanie tego staruszka jest ważniejsze niż próba intelektualnej argumentacji z tą bandą bezużytecznych…

-Nie zawiedziemy, Najwyższy Generale.

Atila kłania się Reiginowi na pożegnanie, kończąc tym samym to spotkanie. Zanim zdąży przejść przez drzwi, słyszy w oddali echo głosu swojego przełożonego. -Chcę cię mieć z samego rana w kosmodromie Gorozia. Zrozumiano? Atila subtelnie wygina rękę w geście potwierdzenia i pozwala swojemu mózgowi podróżować, aby stworzyć jutrzejszy plan, podczas gdy winda sprowadza go z powrotem do wewnątrzmiejskiej rzeczywistości.

***

Sklep ma stały napływ klientów i choć jego produkty nigdy nie różniły się jakością, restrykcje Imperatora utrudniły małym sklepom prosperowanie tak jak kiedyś.

Znajomy głos, tak samo ciepły jak wtedy, gdy był zwykłym nastolatkiem, dociera do Atili jak powiew świeżego powietrza. Rozumie, że szefowa jest zajęta sprzedażą swoich bułeczek Atrila, nazwanych na jej cześć. Połączenie słodkiego i kwaśnego ciasta, z nutą słodzika i zanurzone w kremie koktajlowym, tym przeklętym imadle przebranym za odrzutowiec.

Widząc go, szef w ekspresowym tempie zajmuje się kilkoma pozostałymi klientami i zamyka sklep. Jej imponująca budowa ciała i oczy o srebrzystej bladości nigdy nie przestaną zadziwiać umeryjskiego żołnierza, który nie potrafi zrozumieć, jak to możliwe, że Lenirianie nie podbili jeszcze co najmniej dwóch lub trzech galaktyk.

-Myślałem, że nie przyjdziesz do mnie przed wyjazdem.

Attila uśmiechnął się i pokręcił głową.

-Skąd to wiesz?

-Mam oczy wszędzie, chyba jeszcze o tym nie wiesz, dziecko.

-Wybacz mi, Meridia. Wiesz, że nigdy do końca nie wierzę w twoje urojenia. -Jestem stary, ale nie bezużyteczny. Mam już przygotowany remont.

Attila, nie potrzebując żadnych instrukcji, przechodzi na zaplecze, podnosi dywan i odsuwa klapę, która oddziela go od tajnego pomieszczenia sklepu. Gdy schodzi po rustykalnych schodach, otwiera się przed nim pozornie niekończąca się biblioteka, otoczona szklanymi gablotami z artefaktami wątpliwego pochodzenia.

Gdyby Umberto zastanowił się nad ilością nieznanej wiedzy ukrytej w zwykłym pomieszczeniu na zapleczu, biedny archiwista straciłby rozum, by po kilku minutach go odzyskać. Homo Deus nie lubią tracić kontroli nad swoimi emocjami, nawet jeśli są one impulsywne lub pochopne. Choć dla Meridii byłby to najmniejszy problem.

Masz szczęście, że Cesarz nie wie, co tu jest» – komentuje Atila – «byłbyś skazany na zagładę przez kilka żyć».

-Na szczęście jest zbyt zajęty intymnością ze swoimi doradcami. On jest tutaj. Meridia wręcza swojemu podopiecznemu kostkę, którą ten może trzymać w jednej ręce. W kolorze ochry i z różnymi niezrozumiałymi mechanizmami, Atila nie może oprzeć się wrażeniu, że otrzymanie tej relikwii dopełniło jego osobowość.

Bez ostrzeżenia, sześcian zaczyna jarzyć się czerwonawymi błyskami i zaczyna przekształcać się w karabin plazmowy.

Interesujące» – mówi Atila.

-Znowu zepsułeś karabin, który ci dałem?

-Jedna z tych misji.

-Jak wszystkie, prawda?

Attila prezentuje najbardziej charyzmatyczny uśmiech, jaki potrafi. Zaopiekuj się nim» – mówi Leniría.

-Wiem. Nie chciałabym zniszczyć pamięci Insgrada. Kiedyś musisz opowiedzieć mi o nim więcej.

-Ciągle za bardzo boli?

1.
Koncept Ilustracja
divider

Żołnierz chowa artefakt do kieszeni i harmonijnie kroczy przez to, co uważa za muzeum zapomnianych relikwii. Choć robi to nie po raz pierwszy, nigdy nie rezygnuje z ugruntowywania swojej wiedzy, by osiągać nowe wyżyny intelektualne.

Szczególnie jedna gablota przyciąga wzrok Atili i choć znał ją już wcześniej, nie może się powstrzymać od skąpania się w niepokojącym pięknie.

-Miecz korsarskiego generała Aemiliusa Aggroppy. Nadal jestem zaskoczony, że to widzę
schronić się w swoim domu, biorąc pod uwagę, że…

-Nie ma potrzeby tańczyć w przeszłości.

-Przepraszam. Czy ma pan jeszcze traktat Vim Rigentem? Ten o klifach o zmroku.

-Mam to w aktach. Muszę go przywrócić. Nigdy nie wiadomo, czy Jack nie będzie go potrzebował do podróży między Anehereą a Neihlen…

-Zawsze może przemycić projekcje z rewolucji księżycowej Tech.

-Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że androidy nie mogą być romantyczne…

Attila kontempluje coś nowego w oddali. Dokument, którego nie było tu, gdy ostatni raz odwiedzał muzeum. Woli to jednak zignorować i wpatrywać się w pomieszczenie w oddali, w którym znajdują się różne posągi.

-Czy to jest to, co myślę, że jest? -pyta zdziwiony Atila.

-Tak, reprezentacje różnych istot niebieskich z różnych systemów. -Nigdy wcześniej nie opowiadałeś mi o swoim świecie.

-Nigdy nie jest za późno…

Żołnierz i strażnik subtelnie odsuwają magentową zasłonę, by wejść do nowego, nieznanego Atili pomieszczenia, choć z pociągnięciami pędzla opartymi na zatartych wspomnieniach. Zanim dotrze do pierwszego wapiennego monumentu, kontempluje wystawę dokumentu wykutego z metalu, który zdefiniował kulturę lenirską w czasach rozkwitu imperium Umeryjskiego.

Wojna urodzeniowa» – mówi Atila.

-Tak, dokument leniryjskiego wywiadu potwierdzający deklarację Imperatora i Homo Deus. W tym dniu narodziło się Imperium, choć data nigdy nie została określona, gdyż część dokumentu została zniszczona podczas inwazji rotarian na nasz świat po tym, jak wszystko to stało się wiadome.

Attila próbuje odczytać dokument, ale ponieważ jest on napisany w starożytnym języku lidyjskim, nie sposób doszukać się w nim jakiegokolwiek znaczenia.

-Jeśli nie masz nic przeciwko, wolę zastrzec znaczenie tego tekstu. To jest zbyt osobiste.

Uczeń i mistrz krzyżują uczniów jak studnie mądrości, a po wzajemnym zrozumieniu przestają o tym mówić.

Attyla postanawia skupić swoją uwagę na posągu przedstawiającym ponad dwumetrowego mężczyznę z włócznią zakończoną w kształcie pastylki i uderzającego w rodzaj cieczy, która tworzy nad nim tarczę ochronną.

-Maksymorlia, korsykański bóg wojny» – mówi Atila.

-Widzę, że moje lekcje okazały się przydatne. Ci, którzy byli na Korsyce, wiedzą o jego fanatyzmie w tym przedstawieniu, aby zachęcić młodych mężczyzn do udowodnienia, że mogą stać się tacy jak ta fantazja.

Coś, co kryje się za przedstawieniem Maximorlii, spotyka się ze spojrzeniem Atili, który kręci głową na znak zwątpienia i jednocześnie rosnącej ciekawości. Glida, posłanniczka natury» – mówi Meridia. Reprezentuje ona morza i stworzenia Brusy.

-Dlaczego zestaw kamieni szlachetnych jest zagrożony przez gigantyczną falę? Czy oni nie żyją pod morzem?

-To obraz ich przerażenia powierzchnią każdej planety. Terytorium, którego nie mogą kontrolować.

Attila czuje, jak dreszcz przebiega mu po kręgosłupie i wstrząsa całym ciałem.

-Co znajduje się na powierzchni Brusy?

-Nawet gdybym ci powiedział, nie uwierzyłbyś mi… A teraz…

Jakby w nieświadomym akcie rozładowania sytuacji, komunikator Atili zaczyna wibrować. Przykłada go do prawego ucha i zaczyna rozmowę. -Szefie, czy to prawda, że jutro jesteśmy wezwani? -Atila rozpoznaje głos Eliana, mieszankę łagodności i imperatywnego cięcia.

-Tak jest.

-Jaka jest misja?

Attyla przystępuje do wyjaśnienia, w jak największej ilości szczegółów, ratowania ślepca swojemu drugiemu dowódcy.

-A jak zamierzasz zdobyć wahadłowiec maskujący?

-Pracuję nad tym…

2.
Koncept Ilustracja
divider

Atila wyłącza swój komunikator, by spotkać się z ostrą postawą swojego mentora.

-Więc potrzebujecie promu, żeby przeniknąć do Frêgna? Proszę za mną. Meridia dostaje się do tajnego panelu za podręcznikiem o umeryjskim rolnictwie i wpisując kod niemożliwy do zapamiętania przez zwykłego człowieka, otwiera właz, w którym czeka okrągły mechanizm, aktywowany przez samą obecność Lenírii.

-Projekcja początkowa.

Magnetycznemu dźwiękowi towarzyszy eksplozja światła kończąca się holograficzną projekcją mapy tej samej galaktyki. Atila powinien być zaskoczony, ale z ust jego mistrza wszystko to jest obraźliwą normalnością.

-Masz kilka opcji. O ile możesz zdecydować się na statek Brusa, nie sądzę, by możliwe było przeniknięcie do Brusa i ucieczka bez szwanku, a co dopiero z jednym z ich transportów… Corso odpada z oczywistych powodów… Ciekawe… Moi informatorzy mówią, że w sektorze LV-268 znajduje się skupisko Erk’reańskich najemników. Czy myślisz, że…? -Wystarczy. Jakieś pamiątki z Frêgna?

-Przekażcie Zâfli moją miłość…

Zenia zastanawia się, co ona tu robi, skoro jest jeszcze noc. Nawet jej gwiazda, Venaticorum, nie poczuła, że nadszedł czas, by wziąć się do pracy. Ostatnim razem, gdy przed misją było tyle tajemnicy, wylądowali na asteroidzie, bez celu czekając na ratunek ze strony agentów, którzy zgubili się, próbując znaleźć cel podróży. Podczas gdy ona została poinformowana o wczorajszej rozmowie, reszta zespołu nie wie nic na ten temat.

Elian postanowił zacząć przygotowywać statek tak, by nie przeoczyć żadnego szczegółu i rozpadają się tuż po wyjściu z atmosfery. Choć jest on jednym z najbardziej wykwalifikowanych pilotów w tym sektorze Imperium, z Atilą nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, kończąc na unoszeniu się w przestrzeni i bez jedzenia przez ponad tydzień. Wciąż ma koszmary z tym związane.

Gársea zaczął testować każdy pocisk plazmowy w swoim karabinie, zarówno dalekiego, jak i krótkiego zasięgu. Tym razem udało jej się stworzyć takie, które po zetknięciu z wrogiem eksplodują w środku, rozrywając zarówno ciało, jak i kości. Choć ból jest niewyobrażalny, to jest to najfajniejszy sposób na oczyszczanie pól bitewnych, zwłaszcza jeśli spieszysz się z wypłatą i powrotem do domu.

Wreszcie jesteś godzien się pojawić…» – wykrzyknęła Zenia, ziewając i próbując znaleźć powód, dla którego zgodziła się na to gówno.

Właśnie kończyłem podpisywać pozwolenia – odpowiada Atila – mniej narzekania, a więcej wsiadania.

-Czy zamierza pan ich odprawić?

-Wejdźmy na pokład.

Elian musi zrezygnować z przygotowań do startu, przyswajając sobie informacje, które właśnie przekazał im Atila.

-Frêgna? Powinniœmy pójœæ do tej opuszczonej studni na Andromedzie, by uratowaæ tego starca? Może i jest mistrzem i znawcą metod wojennych, ale nie zasługuje na… – Milcz, Elian – wtrąca Zenia. Misje te nigdy nie były spacerem po parku nad jeziorem Nymmia. Przyjeżdżamy, wydobywamy i wracamy. Łatwy; prosty.

W tych partyzanckich taskach nigdy nie ma nic łatwego» – mówi teraz Gársea. Nie powinniśmy jednak zbytnio się tym przejmować. Chociaż, konieczność kradzieży promu od Erk’re…

Jeśli skorzystamy z Imperialnego promu, Zaphla może sprawić nam zbyt wiele kłopotów, zwłaszcza przy podwyżkach opłat sponsorowanych przez Imperatora. Erk’re nadal są w ich łaskach.

Atila prostym machnięciem ręki żąda ciszy, natychmiast spełniając to życzenie.

-Naszym celem jest sektor LV-268, gdzie pośród mgławic i burz kosmicznych leży szlak handlowy, z którego Erk’re korzystają od lat. Przechwycimy tam wahadłowiec, wtargniemy na pokład i przejmiemy kontrolę nad mostkiem.

Ująłeś to bardzo prosto – zauważa Zenia.

-Możemy to zrobić.

-A jak zamierzasz zainicjować inwazję? -pyta Gársea.

-Elian?

Pilot wzdycha, prezentując tę samą starą postawę «mówiłem ci już tysiąc razy».

-Podłączamy mostki pokładowe…» odpowiada Elian.

-To mogłoby być zabawne,» mówi Gársea, «relatywnie mówiąc….

3.
Koncept Ilustracja
divider

Będą nas przyprawiać o ból głowy, relatywnie rzecz biorąc» – mówi Zenia.

Jak zawsze, Gársea, nie wiem, co byśmy zrobili bez twojej pomysłowości» – mówi Elian. Jeśli chodzi o mnie, to wszystko jest gotowe.

Dobrze» – mówi Atila. Wszyscy gotowi?

W każdej chwili, szefie – mówi Zenia, zajmując miejsce pasażera.

-Elian?

Elian wykorzystuje swoje umiejętności, by uruchomić silniki wahadłowca, rozgrzewając je. Statek startuje kilka sekund później, pozostawiając za sobą stolicę Imperium, a wraz z nią piramidę Granguan. Pozostałe dwie znajdują się teraz na przeciwległych biegunach planety i są niewidzialne, ponieważ nie dociera do nich światło.

Portal transferowy Grzechu jawi się jako niebiańskie objawienie w nieskończonej pustce kosmosu. Elian zwalnia i czeka na kontakt ze strony operatorów. -Proszę z wahadłowcem, ładunkiem i miejscem przeznaczenia. Twój model nie jest cesarski. Atila wchodzi na mostek i składa ręce za plecami.

-To jest MM-101 Shuttle. Jestem Atila, żołnierz Sap-C Imperium. Kod wysyłający upoważniony przez Imperatora do podróży do sektora LV-268.

Attila subtelnie skinął głową, dając sygnał Elianowi, by ten przekazał te informacje do stacji Nemidias, gdzie znajduje się portal transferowy Sina. Dlaczego wszystko zawsze wymaga tyle biurokracji? -pyta Gársea. -Jak według ciebie działa imperium? Za pomocą sygnałów dymnych? -Odpowiada Zenia, która przygotowuje statek do drogi.

Attyla ukrywa uśmiech w prawej dłoni i kręci głową jak dziecko, które nazwało cesarza karłem.

Genialna uwaga, jak zawsze, Zenia» – mówi Elian.

-Ktoś musi użyć mózgu w tej bezużytecznej bandzie.

Zanim pilot zdążył dowcipnie odpowiedzieć, zespół infiltracyjny otrzymuje nowy rozkaz od jednego z operatorów Nemidiasa.

-MM-101 Shuttle, kod sprawdzony i zaakceptowany. Życzę powodzenia w misji. Szczęście jest dla przesądnych» – oświadcza Elian przed uruchomieniem silników odrzutowych. Kolosalny pierścień na środku stacji kosmicznej powoli unosi się, aż zatrzaskuje się w górnych zatrzaskach. Z całą nagromadzoną rdzą, nikt nie mógł powiedzieć, że jest to jedna z najnowocześniejszych technologii tego wszechświata. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Attila obserwuje, jak portal wypacza swoje wnętrze, by wyświetlić zrozumiały obraz, który przedstawia niebieskawą mgławicę pośród gazowego olbrzyma, wokół którego krąży więcej pierścieni niż księżyców.

Elian przyciąga wahadłowiec bliżej portalu, a załoga obserwuje, jak materia, światło, a nawet
materia, światło, a nawet czas, zaczynają się rozchodzić, jakby wessane do czarnej dziury. Zanim zdążą się zorientować, co się dzieje, wszystko wraca do normy, a gigantyczna planeta nie jest już odległym wspomnieniem, lecz obecnym krajobrazem.

Nigdy nie przywyknę do tego uczucia» – oświadcza Elian, rechocząc. -To prawda, że zawsze robi ci się niedobrze w brzuchu… achis…» Kichnięcie Zenii wstrząsa Gárseą, aż jej serce błaga o pozwolenie, by przestało bić. -Nie zgub się. Szacowany czas do osiągnięcia celu?

Jedna godzina i dwadzieścia trzy minuty, szefie.

-Dobry. Załóżcie mundury i sprawdźcie broń.

Jedynie Elian pozostaje na swoim stanowisku, sprawdzając, czy wahadłowiec nie minął się z celem. Pozostali kamuflują wszelkie znaki, które mogłyby ich zidentyfikować jako Imperialnych i wybierają strój przypominający perłowych piratów z sektorów zewnętrznych.

Przygotuj się, El – mówi Zenia – ja zajmę się stabilizacją statku. Pilot opuszcza swój fotel i pomiędzy niezrozumiałymi skargami ubiera się zgodnie z misją i chowa pistolet do pasa.

Postarajmy się nie stawiać czoła tym najemnikom – oznajmił Attyla – Jeśli jednak grozi wam najmniejsze niebezpieczeństwo, niech to będzie szybka śmierć przy jak najmniejszym hałasie. -Jeśli chcesz, powiem napastnikowi, czy może przestać oddychać – Garsea wzbudził zainteresowanie Zenii – na wszelki wypadek, gdyby wypuścił z siebie oddech.

-Ach, nastrój Hollyv…

-Nie traćcie koncentracji, bo jak zwykle będę musiał ratować wasze tyłki…» Atila uniósł jedną brew, wywołując zawadiackie uśmiechy Gársea i Zenii. -Zaczyna się wojna klaunów…» Elian odmawia udziału w tej rozmowie.
Wstrząs oznajmia udane lądowanie na asteroidzie w pobliżu statku najemników. -Thrusters,» mówi Atila.

Drużyna zakłada czarne plecaki, które ze względu na swój ciężar zmuszają do wysiłku, aby nie upaść na ziemię.

4.
Koncept Ilustracja
divider

Atila, gestem potwierdzającym, otwiera właz statku, by zostać wessanym w próżnię kosmosu. Zanim stanie się to problemem, cała czwórka odpala silniki manewrowe i stabilizuje swój kurs, obierając kurs na statek Erk’re.

Elian zdaje się unosić w powietrzu, jakby to wszystko było dla niego rutyną. Atila stoi za nim, pozostawiając Zenię, jak zawsze, do prowadzenia Gársea, który ma orientację małpy beligijskiej.
orientacja małpy beligera w czterech księżycach Arco.

Po kilku minutach podróży przez ciemną energię grupa ląduje na poszyciu wahadłowca, pozostawiając Zenię, by zaczęła przebijać go pochodnią plazmową.

Robiąc kółko, które doprowadziłoby do rozpaczy każdego perfekcjonistę, Atila przejmuje inicjatywę i po wejściu do ładowni chwyta za dwa pistolety, sygnalizując reszcie zespołu, że teren jest czysty.

Porzucając silniki odrzutowe, czterej żołnierze Imperium zaczynają sprawdzać każdy z korytarzy, pozostawiając Elianowi skanowanie w poszukiwaniu jakichkolwiek form życia na ich drodze.

Jest tu stosunkowo spokojnie» – mówi Elian.

-Podejrzane? -pyta Atila.

Elian postanawia nie odpowiadać i podłączając swój czytnik do źródła zasilania, zaczyna włamywać się do danych i dzienników pokładowych promu.

To nie ma sensu» – mówi Elian.

-Jeśli nie zamierzasz wnieść nic więcej,» wtrąca Zenia.

-Ten statek unosi się w polu grawitacyjnym tego gazowego giganta od ponad dwóch lat. Chociaż, z tego co widzę, jego data transferu jest sprzed tygodnia. Niemożliwe» – mówi Zenia. To nie ma sensu.

-Nie dla niektórych ras.

-Sugerujesz, że przenieśli się tydzień temu, ale statek jest tu od dwóch lat? Attila, powiedz coś…

-Tempus endu spacius…» mówi Atila, blady jak promienie gwiazdy Heledria. Reszta zespołu patrzy na swojego lidera z mieszaniną dezorientacji i możliwej paranoi. On na pewno oszalał» – mówi Gársea.

-Zamknij się, ty góro mięsa – Zenia kładzie rękę na twarzy Atili. Tak ci powiedział, prawda?

Elian odłącza swój czytnik i stawia czoła sytuacji z widocznymi oznakami frustracji. -Czy ktoś może mi wyjaśnić, na litość Homo Deus, co się dzieje? Teraz nie czas na to» – mówi Zenia. Załogi najwyraźniej tu nie ma. -Uciekli, albo kto wie. Elian, przejmij kontrolę nad mostkiem i ustal kurs na Elemerię. -Ale…

-Teraz!

Zenia zabiera Attilę do jednego z przedziałów, ukrywając swoje szepty w ciszy kosmosu. Gársea postanawia towarzyszyć pilotowi, który zaczyna być zmęczony tym, że jest odcięty od ważnych spraw.

Szczyt piramidy wyłania się na horyzoncie, zamknięty w księżycu najbliższym gwieździe Lesenda. Elemeria nie jest najpopularniejszym urządzeniem transferowym w tej galaktyce, ale spełnia swoją rolę, zwłaszcza gdy różne niszczyciele muszą przeskakiwać z innych galaktyk, by przechwytywać szlaki handlowe piratów i najemników z różnych sektorów. W szczególności podejrzewa się, że nowa baza znajduje się w pobliżu Zolonios, jałowej planety, gdzie gęstość atmosfery, burze z piorunami i burze piaskowe blokują wszystkie skanery kosmiczne. Próbowano wysłać droidy zwiadowcze, ale zawsze tracą one sygnał po zetknięciu się z azotem planety.

Elian traktuje priorytetowo osłony wahadłowca, poświęcając moc silników odrzutowych i dział, bo nigdy nie wiadomo, co może wyłonić się z najbliższych mgławic, które powodują ciągłą degradację skanerów i systemów łączności.

Osłaniaj asteroidy, Elian» – mówi Zenia.

-Potrzebuję dziesięć procent więcej osłon na prawym skrzydle. Użyj wewnętrznych działek.

Zenia stosuje się do poleceń Eliana i Elian przyspiesza statek, aż po chwili niezręcznego napięcia, unika on wszystkich lodowych asteroid i przenika przez strefę wpływów Elemerii. Dzięki swoim zindywidualizowanym polom magnetycznym, piramidy te są w stanie stworzyć tarczę grawitacyjną wystarczająco potężną aby odeprzeć wszelkie fizyczne napaści z kosmosu poza układem planetarnym w którym się znajdują.

-Ostrzeżcie Elemerię, że lecimy skradzionym promem. Nie chcemy, by ten niszczyciel rozpadł nas na gwiezdny pył.

5.
Koncept Ilustracja
divider

Atila zajmuje miejsce po wydaniu polecenia. Wygląda na to, że zamknięcie oczu i wypicie tego wysokosłodzonego napoju pomogło mu się pozbierać. Czego bym nie dała za pufę z cieniem na noc… Powinnam kiedyś wpaść na targ w Corso.

-Shuttle Esquio/28778. Nie wolno ci przebywać na tym terenie. Opuść to miejsce natychmiast albo zostaniesz zniszczony w ciągu kilku sekund.

Gwiezdny niszczyciel odpala silniki manewrowe i Zenia ze swojego miejsca widzi, jak działa ustawiają się w pozycji do ataku. O dziwo, spojrzenie drugiego dowódcy jest bardziej przerażające niż dezintegracja przez technologię Umerian, uważa Elian, który przekazuje kod Imperium armii Sap-C.

Cisza zmienia się z niezręcznej w połykaną.

-Witajcie, moi przyjaciele. Możesz mieć dostęp do Elemerii.

Wdzięczny» – mówi Elian, który odpala silniki odrzutowe.

Statek Erk’Re prześlizguje się przez ciemną materię aż do zetknięcia się z polem magnetycznym artefaktu Umeryjczyków, który jest w stanie przyciągnąć go do siebie za pomocą pola trakcyjnego.

Atila patrzy, jak światło gwiazd znika, a cień włazu wejściowego obejmuje go jak wrogiego żołnierza po wątpliwym traktacie pokojowym. Wahadłowiec Esquio unosi się w grawitacji, z wyłączonymi silnikami, aż znajdzie się w centrum głównego hangaru. Zbliża się komitet powitalny i Attila zdaje sobie sprawę, że nadszedł czas, aby zagrać w politykę.

Elian otwiera rampę do wsiadania i cała grupa schodzi na sztuczną nawierzchnię. Gársea, będąc po raz pierwszy w jednej z piramid, traci z oczu rzeczywistość i wznosi swoją wyobraźnię w sfery, do których nigdy wcześniej nie dotarła. -Aha, słynny Atila. Wreszcie się spotykamy.

Żołnierz Sap-C natychmiast rozpoznaje ten głos po tym, jak zbyt wiele razy słyszał go na umeryjskich kanałach informacyjnych.

-Radny Rimder», Atila i cała jego partia natychmiast padają na kolana, «Nie wiedziałem, że jesteś poza ojczystą planetą.

Homo Deus, którego hełm jest w stanie odbić całą galaktykę, używa swojej laski, by podkreślić swoją pozycję, gdy jest ona wbijana w ziemię. Szata zakończona trójkątami tańczy na łasce sztucznych prądów Elemerii.

-Cesarz nie powinien zawracać sobie głowy błahymi sprawami. Od tego są jego doradcy. Czy stało się coś pilnego? Cesarska armia nie wysłałaby cię osobiście, abyś przerwał walkę między dwoma włóczęgami…

Atila rzuca niepewne spojrzenie na osoby towarzyszące doradcy. Nie potrzeba mu dwóch sekund, żeby czytać między wierszami.

-Rozumiem.

Rimder gestem ręki, opartym na największej subtelności, sprawia, że wszystkie pijawki, które czekały na swój moment, by wymasować wolę Attyli o względy lub wepchnąć jego synów do armii, wycofują się.

Doradca czeka, aż Attyla pójdzie dalej i udzieli mu stosownych wyjaśnień. To ten ślepiec, mój panie – mówi żołnierz.

Homo Deus pozostaje nieruchomy. Bez wyrazu. Z niepokojącą neutralnością. -Nie masz więc czasu do stracenia. Niewidomy wypełnia ważną misję dla naszego cesarza. Dokąd idziesz?

-Frêgna.

Rimder udaje rozbawienie tą perspektywą.

-Zawsze Záfla… Wsiadaj na statek, osobiście będę nadzorował skok. Atila i jego załoga powracają na kolana i choć mieli nadzieję na kilkuminutowy odpoczynek, nigdy nie można kłócić się z dyrektywami umeryjskiego doradcy.

Po powrocie na statek Gársea jest zdezorientowana, a jednocześnie ogarnia ją przemijający strach.

-Jak to działa? -pyta.

-Skok? -pyta Atila. To proste. Opiera się ona na superpozycji molekularnej. Bezwyrazowa twarz Gársea daje Atili do zrozumienia, że ta kobieta nigdy nie ruszyła się z tej galaktyki.

-Chodź ze mną…

Gársea musi zająć chwilowe miejsce w obliczu zalewu niezrozumiałych informacji ze strony Attyli.

-Nic nie rozumiem…

6.
Koncept Ilustracja
divider

Atila uśmiechnął się, przyjmując mieszaninę ironii i cierpliwości. Nie jest to pierwszy raz, kiedy musi to komuś tłumaczyć, więc wybiera przykład, który zawsze mu się sprawdza. -To, czego nie zrozumiałeś, to to, co nazywamy szczególną superpozycją. Zasadniczo oddzielamy wszystkie cząsteczki, organiczne i sztuczne, a po odczytaniu tych informacji przez piramidy, przetwarzamy je.
Piramidy odczytują te informacje, przetwarzają te cząstki pomiędzy przestrzenią i czasem, nadając im nowe znaczenie w określonym punkcie wszechświata. Jeśli pytasz mnie, jak te kosmiczne artefakty odczytują te informacje i jak je przetwarzają, to wiedzą o tym imperialni naukowcy i rasa Dunów, znana też jako Les plannes. Jednak moja teoria jest taka, że
Cała materia jest tworzona z bazy danych, ciągu informacji jak DNA, które mogą być przekształcane w celu pokonania ograniczeń organicznych. Podczas gdy możemy przemieszczać się z systemu do systemu w tej samej galaktyce, podróżowanie między nimi jest dokładnie takie samo. We wszechświecie odległość lub czas potrzebny na dotarcie do jakiegoś miejsca są pustymi pojęciami, ponieważ te terminy zostały stworzone przez cywilizacje jako część naszego języka, aby ułatwić komunikację. Te artefakty i wszechświat nie mają potrzeby na takie banały. To, co dla nas jest niezwykłe, dla natury jest śmiesznego kalibru. A my nawet nie odkryliśmy jeszcze multiwersum…

-Wystarczy! Nie potrafię przetworzyć nic więcej…

Attila, śmiejąc się głośno, klepie towarzysza po ramieniu i kieruje się w stronę mostu, gdzie Elian i Zenia czekają z niecierpliwością.

-Jak sobie z tym poradziła? -pyta Zenia.

Wystarczy jedno spojrzenie lidera grupy, aby sytuacja stała się jasna. -Nie zrozumiała tego…

Tak to jest, gdy trenuje się bardziej mięśnie niż umysł» – pyta Elian. -Dlatego jesteś tak przydatny na polu walki… – śmieje się Zenia. -Nie rozpraszaj się – Atila sprawdza kątem oka aprobatę doradcy Imperatora. Przygotuj się na nakładkę na Anehereę.

Piramida zaczyna ryczeć, natychmiast tworząc próżnię dźwięku i aktywując swój rdzeń. Atila obserwuje, jak jego dłoń zaczyna przekształcać się w srebrne kropki, które stopniowo pochłaniają jego ciało i wszystko wokół niego.

Rozpoczął się skok.

Zanim zdali sobie sprawę z tego, co się stało, to co dla operatorów Elemerii trwało kilka minut, dla Atili i spółki trwało krócej niż chwilę. Wrażenie śnienia; transport materii organicznej z ich ciał pozostaje nieopisany. Nawet naukowcy z Umerii nie potrafią opisać tego na tyle jasno, by nie wyglądało to na przelotną halucynację. Po kilku sekundach niepewności, coś oślepiło grupę żołnierzy.

Krystaliczne światło mórz lawy Frêgna jest odbijane przez krążące wokół niego księżyce.

Myślałam, że już nigdy tu nie wrócę» – mówi Gársea, ukrywając blizny na rękach.

-Wiesz, że nie musisz przychodzić, jeśli nie chcesz – wystąpił Atila. Możemy improwizować i…

Gársea kładzie rękę na ramieniu swojego przywódcy i przybiera wyraz gdzieś pomiędzy obrazą a wdzięcznością.

-Jak sobie życzysz…

Elian z wahaniem pociera podbródek.

-Nanodrony odzwierciedlają niezwykłą aktywność w pobliżu północnej części planety. Informacja ta dotarła do nas trzy rotacje temu, co potwierdza nasz najgorszy scenariusz. -Co to jest…? -pyta Zenia.

-Gabriel nie pojawia się na tych zdjęciach…

Wahadłowiec omija wulkany błękitnej lawy, by zejść do ustronnego zakątka planety, dostrzegając w oddali kopalnie.

Nie możemy się rozdzielić – mówi Atila. Zachowajmy pozory, ale nie okazujmy naszego pośpiechu. Musimy szybko wydobyć Gabriela, ponieważ nie jest on wystarczająco dorosły, aby pracować w kopalni wulkanicznej.

Pozostali członkowie zespołu potwierdzają te słowa z determinacją

-Elian, przygotuj statek do startu szybciej niż wczesny overlay.

7.
Koncept Ilustracja
divider

-Kapitanie», Elian kłania się do komendy.

Po wyjaśnieniu wszystkich spraw, reszta grupy wyrusza do budynku korporacyjnego kopalni. Spacer trwa wieczność, nie z powodu odległości, ale z powodu palących temperatur. Wydawać by się mogło, że niebieska lawa będzie symbolem zimna… Wręcz przeciwnie. Wydaje się bardziej gorący niż jego pełniejsza wersja. Atila, nawet z tymi wszystkimi wadami, nie zamieniłby tej chwili za nic we wszechświecie. Bycie na misji jest tym, co zawsze definiowało jego życie. Każda chwila niepewności, ekscytacji, strachu, uniesienia… Te elementy łączą się, aby ukształtować to, co definiuje każdą żywą istotę: doświadczenie. Także… Po pierwsze, kilka krzyków. Potem przyspieszone kroki. Zdławiony krzyk. Szkieletowe zwłoki.

Atila ciągnie swoją drużynę do ukrycia się za wulkaniczną skałą, rozważając najgorszy z możliwych scenariuszy: Corso postanowił złożyć kurtuazyjną wizytę. Nie, to nie Corso, ale ten klan, który nigdy nie poddał się imperialnemu jarzmu: plemię Cassiosa. Położone na dalekiej północy planety, gdzie rządzi chłód i lód, plemię to ubiera się w futra, smaruje się zwierzęcym tłuszczem i włada toporami ostrzejszymi niż korsykańskie miecze, gdyż zawsze rozłupują drewno na ogniska.

Obok jednego z generałów, z obnażoną klatką piersiową i toporem o podwójnym ostrzu u pasa, siedzi jeden z Zaphli, prawdopodobnie najpaskudniejszych stworzeń w całej galaktyce. Z napierśnikiem jako ciałem i mięsistą, lecz zdeformowaną twarzą, istoty te nadają się tylko do podstawowych funkcji i rządzą Fränną przemocą, gdyż ich siła fizyczna jest nie do podważenia. Corsus doskonale zdaje sobie sprawę, że utrzymywanie stosunków handlowych z Zaphla zasila jego kasę. Plemię Casios, korzystając z informacji, które wyciekły w wirtualnej sieci, wykorzystało ten pakt do infiltracji wulkanicznych ziem.

-Co zrobimy z tym starcem? -pyta generał Kasjusz.

Zaphla odpowiada w swoim ojczystym języku, tłumaczonym przez białowłosego korsarskiego tłumacza z chytrym uśmiechem.

-Cokolwiek pan sobie życzy, generale.

-Fascynujące.

Trio zostawia zwłoki zamordowanego górnika i wraca do kopalni.

-Atila, ten stary…? -pyta Zenia.

-To będzie naprawdę operacja typu blitz. Jeśli Gabriel jest w tarapatach, nie możemy oczekiwać niczego pomysłowego. Sprawdźcie swoją amunicję i przygotujcie się na antagonizowanie dwóch plemion z urojeniami wielkości.

Gabriel pociera swoje nadgarstki, poobijane przez wiek i kajdany, ciężkie i zimne w dotyku. Nie spodziewał się, że jego dni upłyną na przeżuwaniu kamienia i żebraniu o jeden ciepły posiłek dziennie. Frêgna to los, którego nikt nie chce doznać. Jego działania na rzecz zniesienia niewolnictwa, w połączeniu z faktem, że sprzeciwił się dyrektywom swojego szefa, przyniosły mu wrogość samych żołnierzy, którzy wraz z imperialnymi szpiegami najechali planetę.

Każdy kąt może kryć wroga.

Misja powierzona mu przez samego cesarza przybrała nieprzyjemny obrót, a tym bardziej teraz, gdy został odkryty
teraz, gdy odkryto, że pomaga górnikowi w ucieczce.

Ten biedak nie ma szans.

Koniec jest bliski.

Szpieg jest prowadzony przez dwóch Záfli na zewnątrz baraków, gdzie czekają na niego oddziały plemienia Cassiana, niczym wygłodniałe drapieżniki, chcące udowodnić swoją pozycję w łańcuchu pokarmowym.

Aha, Gabrielu» – mówi generał Cassius. Jesteś bardzo przewidywalny jak na szpiega…
Chwileczkę… Coś czuję… – mówi szpieg. Ach, tak. To zapach gówna. Generał podchodzi do Gabriela i powala go na ziemię. Następnie odpina miecz i rzuca go starcowi pod nogi z wyrazem wyższości. -Żebyś widział, że honor mam ponad wszystko.

Gabriel smakuje krew i wypluwa ją wraz z kawałkiem zęba.

Pokaż mi, że chcesz żyć» – nalega generał.

Jeden z żołnierzy Cassian osieroca swoją pochwę i wręcza broń generałowi, który sprawia, że ta tańczy przed krystalicznym spojrzeniem lawy.

Gabriel, chrząkając z bólu, przyjmuje ofiarowany mu miecz i staje na warcie. Kiedy generał robi pierwszy krok, rozpoczynając niekontrolowaną ofensywę, Gabriel, ku zaskoczeniu obecnych, upuszcza miecz, chwyta przeciwnika za prawy nadgarstek, łamie go i rzuca na ziemię z elegancją, która zapiera dech w piersiach górnikom oglądającym coś cudownego.

8.
Koncept Ilustracja
divider

Z mieszaniną zaskoczenia i strachu, generał patrzy na Gabriela tak, jak się patrzy na zaćmienie gołym okiem, mając nadzieję, że to nie jest niebiańska klątwa.

Czas jest zamrożony, nawet w tych piekielnych temperaturach. Słychać tylko dźwięk kilofów i łopat wgryzających się w zdegradowaną skałę.

Jeden z żołnierzy, sfrustrowany sytuacją, chwyta broń w drżące ręce, atakując Gabriela od tyłu. Gdy jego ostrze ma już zetknąć się z czaszką szpiega, determinacja zamienia się w krzyki bólu i zapach gnijącego ciała. Obecni szukają wyjaśnienia tego, co się stało.

Na wzgórzu, gdzie spotykają się dwie rzeki lawy, postać przebija się przez błękitne rozbłyski, ukazując dymiący karabin snajperski.

Atila wstaje, pozwalając, by wiatr rozwiał dym z karabinu, i wydaje swoim żołnierzom rozkaz do ataku.
jego wojska do ataku.

Wtedy wybucha chaos.

Gabriel wyjmuje klucze do kajdan z rąk martwego żołnierza, uwalnia drżące dłonie i ucieka w poszukiwaniu osłony pośród strzałów, krzyków i wątpliwych intencji. Gdy sytuacja wydaje się być opanowana, przez chmury popiołu przebija się dalekie echo, ukazując cztery jednomiejscowe myśliwce pilotowane przez Erk’re, grupę najemników wynajętych przez Záflę do ochrony Frêgna i właścicieli promu zdobytego przez Atilę i jego kompanię zaledwie kilka godzin temu w mgławicy.

Bez ostrzeżenia, cztery statki wystrzeliwują serię pocisków, niszcząc wahadłowiec. Atila patrzy z rozpaczą, jak eksplozja pochłania jego przyjaciela. A potem przerażenie. Tragedia. Gársea spada jako pierwsza, a włócznia przebija jej czaszkę, przez co umiera, zanim uderzy o ziemię.

Atila, naładowany wściekłością i frustracją, zstępuje jak powódź po burzy o niepokojących rozmiarach i zaczyna unicestwiać wszystko, co stanie mu na drodze, za pomocą dwóch pistoletów.

On i Gabriel spotykają się w środku i bez słowa Atila wręcza mu jeden ze swoich pistoletów i każe mu iść za sobą, bo muszą zaimprowizować nowy plan. Szpieg proponuje kradzież statku Cassius, znajdującego się w budynku korporacji Frêgna. Nie ma innej możliwości.

Uciekając, jakby nie było innego priorytetu w życiu, generał i szpieg znajdują Zenię, tylko po to, by zobaczyć, jak generał Kasjusz odcina jej głowę od reszty ciała toporem, powodując potok krwi i wnętrzności.

Atila potrzebuje chwili, by pogodzić się z myślą, że cała jego drużyna nie żyje. Jakby potrafił odczytać te emocje, jego kubikularne urządzenie zaczyna się trząść i emitować czerwonawe światło. Cesarski żołnierz, zniekształcony i wyrachowany, zaciska przedmiot w dłoni, a ten przybiera kształt bruskiego miecza, wroga, którego Corso nienawidzi najbardziej.

Gabriel musi cofnąć się o kilka kroków, gdyż nigdy w swojej karierze nie widział, aby Sap-C wyrażał tak złożone emocje. Po odkryciu natury artefaktu, którym włada Attyla, ślepiec przechodzi od zachwytu do konsternacji, zastanawiając się, skąd prosty żołnierz wziął tak bezcenny przedmiot i jak udało mu się nim władać z taką łatwością.

Ty idź po statek – oświadcza Atila. Neutralny ton. Niedługo do ciebie przyjdę. Gabriel nie kwestionuje ani jednego fonemu z tych rozkazów, patrząc, jak Attyla ściera się szablą z toporem generała Kasjusza, osłabionego walką tylko jedną ręką. Wymiana ciosów jest bardziej brutalna, niż można się było spodziewać, ale Atila, w ruchu, do którego wielu byłoby niezdolnych, pozbawia przeciwnika broni, wbijając mu szablę w czubek głowy i posyłając ostrze w dół, do żołądka. Po nieopisanym jęku, przedstawiciel dekadenckiego plemienia odchodzi z życia w taki sam sposób, w jaki je przeżył: z frustracją.

Zanim Atila zdąży złapać oddech, oślepiają go blade światła zwiastujące przybycie Gabriela za sterami jego pojazdu ratunkowego. Imperialny żołnierz wskakuje na platformę pokładową i obaj odlatują, zostawiając za sobą piekielny świat. -Co pan proponuje? -pyta Atila.

-Nie możemy wrócić do Sin ze statkiem Corsair. Zostaniemy zestrzeleni zanim zdążymy przebić się przez atmosferę. Pójdziemy do Concordii.

-Nie wydaje mi się, żeby to był taki dobry pomysł…

-Nie możesz bezpiecznie wrócić do Grzechu.

Atila zastanawia się nad słowami szpiega, zajmując miejsce drugiego pilota. -Dlaczego to nie jest bezpieczne dla mnie…?

9.
Koncept Ilustracja
divider

Statek ryczy i wije się w swoich wnętrznościach.

-Mercenaris Erk’re,» mówi Gabriel. Przygotuj się. To nie będzie łatwe. Zostawiając za sobą Fregę, Atila potwierdza swoje najgorsze obawy. Straciwszy swój statek, nie może znaleźć kodu Imperium, aby zdobyć piramidę Onisia i uciec stąd. Gabriel ma jednak inne zamiary i z niepokojącą gwałtownością obiera kurs na portal do tego systemu planetarnego. Nie mając czasu na reakcję, Atila patrzy, jak niszczyciel chroniący portal Herdesia rusza, by ich przechwycić.

Gabriel bez zastanowienia podnosi komunikator i odnajduje sygnał ze stacji pilnującej pierścienia transportowego. Po rozmowie z kontaktem w środku, portal rozpoczyna projekcję Concordii do rdzenia, ku uldze Atili. Myśliwce najemników udaje się ponownie dogonić, przez co Atila reorganizuje osłony na tyłach, jednocześnie przeznaczając ich część na wzmocnienie silników odrzutowych.

Niszczyciel rozpoczyna ostrzał, ale ku ich zaskoczeniu, strzela do wrogich jednomiejscowców, dając dwóm mężczyznom szansę na zniknięcie przez portal i odnalezienie swojego celu z Concordią na horyzoncie.
ich cel z Concordią na horyzoncie.

Atila i Gabriel próbują złapać oddech po przeżyciach intensywniejszych, niż by sobie tego życzyli. Żołnierz wspomina poległych kolegów i smutek bierze górę nad emocjami złamanymi przez samotność.

-Wszystko w porządku? -zapytał Gabriel, coraz bardziej zdziwiony, że Sap-C jest w stanie wyrazić tak skomplikowane emocje.

-Będę… To dużo doświadczeń z tymi wariatami…

Niewidomy obserwuje kątem oka, jak łza spływa po policzku Atili, aż ginie w ciemnościach statku.

-Nie możemy wpłynąć na Concordię korsykańskim statkiem, nawet jeśli technicznie należy on do tego plemienia obłąkanych ludzi.

W takim razie chyba masz pomysł – zgodził się Atila.

Gabriel przejmuje stery statku i kieruje jego silniki na asteroidę orbitującą wokół planety karłowatej. Po dotarciu na miejsce, wręcza Attili maskę tlenową i obaj schodzą w dół, z zakrytymi twarzami, by odnaleźć nowy wahadłowiec, o egzotycznej konstrukcji, ukryty w klifie, gdzie nigdy nie dociera światło.

Ingenious» – mówi Atila przez komunikator.

Gabriel marszczy brwi i po wprowadzeniu kodu bezpieczeństwa opuszcza rampę, pozwalając szpiegowi i żołnierzowi wejść na pokład tego kawałka metalu i poczuć chłód, który zaczyna przesączać się do ich kości.

-A teraz? pyta Attila, po zajęciu miejsca drugiego pilota.

-Concordia to mój dom, Attila. Będziesz tam bezpieczna. Przynajmniej tyle mogę dla ciebie zrobić po tym, jak uratowałeś mi życie…

Atila odpowiada szczerym uśmiechem, ale potrzebuje odpowiedzi na to, co od jakiegoś czasu dręczy jego umysł.

-Wciąż nie odpowiedziałeś mi, ślepcze. Dlaczego nie mogę wrócić do Grzechu? Gabriel włącza autopilota i odchyla się do tyłu w fotelu pilota, próbując znaleźć pozycję, która nie będzie mu szkodzić na kręgosłup.

-Dam ci to prosto w twarz. Musisz jak najszybciej zacząć się tym zajmować. Imperator wydał rozkaz zastąpienia wszystkich form życia Sap-C, takich jak ty, nowym prototypem: Sap-S. To dlatego, że wy, Sap-C, wykazaliście zbyt wiele wolnej woli, a to nie leży w interesie Homo Deus, gdyż moglibyście ujawnić się przeciwko samemu Imperium. Jak myślisz, dlaczego posłali po mnie? Nie spodziewali się, że przeżyjesz. Jesteś wadą ewolucyjną, Atilo, co właśnie udowodniłeś generałowi Kasjuszowi, okazując emocje zbyt złożone dla organizmu takiego jak ty. Nigdy nie chcieli cię z powrotem.

Atila nie jest w stanie przetworzyć tych wszystkich informacji. Nie jest pewien, czy jego brak egzystencjalnych wątpliwości wynika z blokady psychologicznej, czy też został zaprogramowany, by nie kwestionować tych rzeczy.
Przez całe życie był żołnierzem. Jeśli to, co mówi Gabriel jest prawdą, to co będzie robił od tej pory?

Nie cierp, dziecko» – mówi niewidomy. Zapomnij o imperialnej armii. Mam pewien pomysł.

Ciąg dalszy nastąpi...
Guillem Andrés

Opowiadania Guillama:

Inne

Odkryj kolejne historie:

Brama

Duch w piasku

INNE

In mind stories:

Użądlenia i obrzęki

Ekspedycja na Sengrath

INNE

Występują:
  • Atila
  • General Reigin
  • Merídia
  • Elian
  • Gársea
  • Zenia
  • Rimder
  • general de Casio
  • Gabriel