Ksiega Trzech.
Przetrwanie
„Wejdź,” rozległ się słaby, przerywany głos.
Za holograficzną roślinnością czekał Generał Reigin. Jego zmęczona twarz, oświetlona zimnym blaskiem, zdradzała więcej niż mogłyby powiedzieć słowa.
„Generale Reigin,” powiedział Atila z wojskową precyzją. „Rozmowa z tobą to zawsze przyjemność. Jakieś nowości z regionów abstrakcyjnych?”
Generał spojrzał na niego ciężkim wzrokiem, jakby odpowiedź była dla niego bardziej brzemieniem niż formalnością. Przez chwilę milczał, zastanawiając się nad zadanym pytaniem, jakby musiał przefiltrować je przez warstwy myśli, których istnienia sam wolałby nie przyznać. Regionów abstrakcyjnych… – powtórzył w myślach, z cichym przekąsem. Tak nie myśli Imperio Sap.
Powoli nalewał sobie filiżankę parującego płynu. Jego ruchy były mechaniczne, niemal nieobecne, jakby ciało wykonywało rutynę, podczas gdy umysł błądził daleko od tu i teraz. Dźwięk wlewanego napoju brzmiał w ciszy niemal nienaturalnie, akcentując napięcie, które zawisło w powietrzu.
Przez moment wydawało się, że obecność Atili przytłacza go niczym cień, zbyt intensywny, by go zignorować. Generał unikał jego wzroku, jakby spojrzenie żołnierza mogło przeniknąć przez pancerz pozorów i odsłonić prawdziwe myśli skrywane za maską dyscypliny. Było w tym spojrzeniu coś więcej niż zwykła ciekawość – była tam niewypowiedziana presja, pytanie, które wisiało w powietrzu nawet bez słów.
W końcu generał westchnął cicho, stawiając filiżankę na stole z delikatnym stuknięciem, które rozbrzmiało w ciszy niczym echo.
– Wysłaliśmy 78 i 172 flotę, aby przechwyciły jakikolwiek atak na nasze granice – mówi w końcu, jego głos nieco ochrypły. – Jak dotąd nie wykryliśmy żadnego buntu ze strony Tanzorów, ani – co gorsza – ataków Brusan i ich… – przerywa na chwilę, marszcząc brwi – …ich przesadnej pewności siebie.
Atila milczy, obserwując Reigina z uwagą. Dostrzega drobne oznaki zmęczenia na twarzy generała – ciemne cienie pod oczami, niepewność w geście. „Coś ukrywa,” myśli Atila, lecz nie pozwala, by ta myśl odmalowała się na jego twarzy.
Reigin ciężko wzdycha, jakby każde słowo było dla niego obciążeniem. Powoli opada na krzesło, jego postawa zdradza więcej, niż chciałby pokazać.
– Dlaczego zostałem wezwany, Generale? – pyta Atila, jego głos jest stanowczy, choć pozbawiony agresji.
Generał Reigin uciska dłonią skroń, jego palce drżą lekko, gdy próbuje ukryć ciężar myśli, które go przytłaczają. Przez chwilę wpatruje się w filiżankę, jakby para unosząca się znad płynu mogła przynieść mu odpowiedzi, których sam nie chce wypowiedzieć na głos. Dla Atili staje się jasne, że to spotkanie nie jest dla Reigina zwykłą formalnością. To coś więcej – coś, co generał stara się ukryć, a jednocześnie nie może się od tego uwolnić.
– Ślepiec został schwytany – mówi w końcu Reigin, jego głos wyraźnie stłumiony, jakby te słowa odbierały mu siły.
Atila zastyga na chwilę, marszcząc brwi. „Ślepiec…” – myśli intensywnie, poszukując wspomnień, które mogłyby wyjaśnić tę sytuację. Oczywiście wiedział, kim jest Ślepiec. Gabriel z klanu Armonia, człowiek, który był legendą wśród imperialnych jednostek wojskowych. Przydomek nadano mu po jednej z misji, gdy stracił wzrok – misji, która przeszła do historii jako jedna z najbardziej ryzykownych i wymagających w dziejach Imperium. Mimo że jego oczy zostały zrekonstruowane dzięki technologii, wydarzenia tamtego dnia uczyniły go niemal mityczną postacią.
– Spośród wszystkich możliwych celów… Dlaczego akurat on? – pyta Atila, jego głos jest spokojny, ale wyczuwalna jest w nim nuta podejrzenia.
Reigin nie odpowiada od razu. Zaciska usta, jego spojrzenie ucieka gdzieś w bok. W końcu przerywa ciszę, jego ton staje się twardy i rozkazujący.
– Musimy go wydostać – mówi szorstko, jakby chciał zakończyć rozmowę, zanim stanie się zbyt osobista.
– Gdzie on jest? – Atila wpatruje się w generała, próbując wyczytać cokolwiek z jego twarzy.
Reigin wzdycha ciężko, a jego dłonie zaciskają się na krawędzi biurka.
– Na Fregnie. W kopalniach helisium.
Atila czuje, jak napięcie w nim narasta. Fregna – terytorium Zaphla, znane z brutalnych realiów i niemal mitycznych historii o nieustających konfliktach o surowce. Helisium było ich największym skarbem i jednocześnie źródłem nieustannych sporów politycznych.
– Zaphla nie będą zadowoleni, jeśli złamiemy ich granice – rzuca Atila z wyczuwalną nutą ironii.
Reigin unosi wzrok, jego spojrzenie jest ostre, jakby sam temat był dla niego cierniem.
– Naruszenie granicy politycznej to twój problem. Jeśli zostaniesz odkryty, Imperium wyprze się ciebie.
Atila milczy przez chwilę, jego myśli krążą wokół Gabriela. Wiedział, że Gabriel zawsze działał na własnych zasadach. Był jednocześnie lojalnym agentem Imperium i człowiekiem, który poruszał się po granicy ryzyka z niemal niepokojącą łatwością.
– Dlaczego on? – pyta w końcu, jego ton jest opanowany, lecz przenikliwy. – Co Gabriel zrobił, że znalazł się we Fregnie?
Reigin wygląda, jakby chciał uniknąć odpowiedzi. Jego twarz zdradza frustrację i zmęczenie, jakby ta sytuacja była dla niego wyjątkowo niewygodna.
– Nie wiem. Gabriel nigdy nie informuje nikogo o swoich ruchach. Myślisz, że ja tego nie sprawdzałem? Jego misje są tak poufne, że nawet Imperator może nie wiedzieć, co naprawdę robi.
Atila nie daje po sobie poznać emocji, choć jego myśli pracują na pełnych obrotach. Gabriel zawsze był nieprzewidywalny, ale skuteczny. Jednak to, że znalazł się we Fregnie, sugerowało coś, co wymykało się standardowym schematom działania Imperium.
– Więc mam ratować człowieka, który sam sprowadził na siebie kłopoty? – pyta Atila chłodno, ale w jego głosie nie ma cienia buntu, tylko nuta sceptycyzmu.
Reigin wzdycha, jakby każda odpowiedź odbierała mu resztki energii.
– Gabriel jest jednocześnie kluczem i zagadką. Jego wiedza może ocalić Imperium, ale jego działania są czasami… problematyczne.
– Problemem jest to, że zawsze działa na własną rękę – dodaje Atila z nutą ironii, która nie umyka uwadze generała.
Reigin rzuca na niego ostre spojrzenie.
– Ratowanie go jest priorytetem – mówi, jego głos jest twardy jak stal. – Ale pamiętaj, że Gabriel nigdy nie gra według reguł. Jeśli coś pójdzie nie tak, nikt cię nie osłoni.
Atila kiwa głową, choć jego myśli krążą wokół Gabriela. „Jeżeli to Gabriel, ta misja będzie bardziej skomplikowana, niż się wydaje,” myśli, obmyślając plan działania. Przecież jest szpiegiem – Imperium wysyła pomoc takim jak on tylko w wyjątkowych sytuacjach. A jednak coś w tym zleceniu wydaje się inne. Ta misja to coś więcej, czuje to w każdej komórce swojego ciała, jakby pod powierzchnią kryło się coś, o czym nikt nie chciał mówić wprost.
— Jutro o świcie na kosmodromie Gorozia. Nie zawiedź mnie, Atilo — mówi Reigin, jego głos pełen zmęczenia, lecz stanowczy.
Jak zawsze, myśli Atila, jestem traktowany jak odpadek przez wyższe sfery Imperium. Mimo to pozwala, by jego kroki zaprowadziły go aż do krawędzi stołu generała.
— Chcę mojego zespołu — mówi chłodno, patrząc Reiginowi prosto w oczy.
Reigin zatrzymuje na nim spojrzenie, pełne frustracji, z trudem powstrzymując się przed wybuchem gniewu i odprawieniem go bez słowa. Widać, że każde wypowiedziane słowo jest dla niego ciężarem, jakby sam fakt, że musi się tłumaczyć przed Atilą, był dla niego upokorzeniem.
— Zrobimy to po twojemu… Bardziej priorytetowe jest uratowanie tego starca niż próba intelektualnej dyskusji z tą bandą bezużytecznych idiotów… — kończy z ledwo skrywaną irytacją, a w myślach dodaje: Szkoda tych żołnierzy. Ci kretyni pójdą za nim na śmierć, a przecież tylko o niego tu tak naprawdę chodzi.
Atila nie odpowiada. Jego twarz pozostaje niewzruszona, chłodna niczym stal. Jednak wewnętrznie czuje, jak narasta w nim napięcie, jakby każda decyzja, każde słowo generała pozostawiało w nim ślad. Zna swoje miejsce w hierarchii Imperium, ale to wcale nie oznacza, że musi się z tym godzić.
Wchodząc do windy, Atila pozwala swoim myślom dryfować. Gabriel był człowiekiem, którego działania zawsze balansowały między lojalnością a wolnością. „Człowiek Armonii, Ślepiec, legenda. Czy jego lojalność wobec Imperium jest prawdziwa, czy jest lojalny tylko wobec siebie?” – zastanawia się, gdy winda opuszcza dowództwo, przenosząc go w świat złożonej rzeczywistości miasta.






