Przygody Konnana

W czasach, gdy w wodach wciąż istniały zagrożenia, takie jak różowy lewiatan, lub gdy wielkie naczelne wciąż przemierzały łąki, organizowanie się jako gatunek było o wiele łatwiejsze. W tamtym czasie wszyscy chcieli tego samego - poradzić sobie z tymi wielkimi zagrożeniami, które niepokoją wszystkich.

divider
1. Los Lulos
2. El encanto de la flor
3.
Muzyka w tle do czytania:

ROZPOCZYNA SIĘ OD -

Lulos

Słońce świeciło w odległych zakątkach znanego kosmosu, a mieszkańcy planety Seron cieszyli się dobrobytem i względnym spokojem, z jakim żyło się na ich ziemiach.

Jest to skalista egzoplaneta, zdominowana przez wodne krajobrazy i łąki, uważana za jedną z najbardziej odpowiednich planet do rozwoju życia, na której wyewoluowały niezwykłe stworzenia.

Lulosi, mieszkańcy planety, byli zabawną płazowatą rasą, która zdołała zwyciężyć nad innymi zwierzętami na planecie dzięki swojej zdolności do przetrwania zarówno w wodzie, jak i na lądzie, kopiąc hybrydowe nory, w których mogli chronić się przed wszelkimi zagrożeniami.

W miarę upływu czasu wykształcili więc własne narzędzia, zarówno do optymalizacji wydajności, jak i do obrony swoich ziem przed drapieżnikami lub innymi klanami, które próbowały je przejąć. Niewątpliwie jest to wyraźny przykład inteligentnego życia w pełnym rozwoju.

Teraz jedyną rzeczą, jaką Lulos mieli przed sobą, był spór o przywództwo społeczne. W tej chwili Lulosi byli pogrupowani w małe klany liczące średnio około 50 członków, i choć wszyscy byli bardzo pogodni i szczęśliwi, mądrzy ludzie z każdego klanu wiedzieli, że pokój nie może być odkładany zbyt długo.

Nikt nie miał wątpliwości, że w najbliższych miesiącach wojna między różnymi klanami lulosów będzie nieunikniona. Choć wszyscy musieli współpracować, aby zapewnić sobie dominację nad innymi zwierzętami, to jednak było to już przeszłością i nadszedł czas, aby jeden z nich przejął przywództwo nad całym gatunkiem.

Co więcej, trzeba było się narzucić, aby określić, jakie będą nowe cele ogólne, gdzie skupić wysiłki wszystkich plemion i jak się zorganizować. Coś, co miało ich wszystkich całkowicie zaniepokojony, biorąc pod uwagę, że mędrcy nigdy wcześniej nie były tak bardzo sprzeczne.

W czasach, gdy w wodach wciąż istniały zagrożenia, takie jak różowy lewiatan, lub gdy wielkie naczelne wciąż przemierzały łąki, organizowanie się jako gatunek było o wiele łatwiejsze. W tamtym czasie wszyscy chcieli tego samego – poradzić sobie z tymi wielkimi zagrożeniami, którymi wszyscy się przejmowali.

Ze swej strony w ostatnich miesiącach nikt nie mógł dojść do porozumienia, a główne klany zaczęły już zawierać ważne sojusze w celu ochrony swoich interesów.

Po jednej stronie stali lulowie bagienni, którzy mieli nadzieję, że gatunek ten będzie w stanie przemieścić się w głąb lądu i uzyskać więcej miejsca na zrównoważoną uprawę i zbieranie owoców, przesuwając się w kierunku łąk. Jednak aby to osiągnąć, musieli połączyć siły jako gatunek, aby opracować nowe pojazdy, które zoptymalizowałyby możliwości transportu lądowego.

Z drugiej strony, Lulos z głębin, który chciał, aby gatunek zorganizował się pod morzami i mógł się dalej rozwijać, korzystając z bogactwa wód. Jednak aby tego dokonać, należałoby zainwestować wysiłki inżynierów w nowe pojazdy podwodne i wyrafinowaną broń, która mogłaby być użyta w głębinach oceanu.

Koncept Ilustracja

Wojna była nieunikniona, ale mimo to Lulosi żyli w absolutnym pokoju i harmonii, choć wiedzieli, że wkrótce staną naprzeciw siebie. Dobitnym tego przykładem jest przypadek Lulo, który pracował jako kowal, ale aż do dnia bitwy sprzedawał broń, która miała być użyta przeciwko nim.

To była piękna rywalizacja, w której wszyscy szanowali swoje poglądy, ale byli równie gotowi zabić się nawzajem za to, co uważali za słuszne.

Nadszedł dzień, w którym wszyscy wojownicy uformowali się do walki, ciężkie zbroje rozgrzewały się pod gorącymi słońcami ich małej planety, aż do momentu, w którym generałowie dali słowo do ataku.

Obie armie rzuciły się do walki z wielką szybkością i wściekłością, ale mimo to nikt nie miał tego dnia zginąć, bo gdy miecze miały już przelać krew, w samym środku pola bitwy otworzył się portal, z którego wyszedł mały krasnolud.

Wszystkie lulki cofnęły się i cofnęły w obliczu tak magicznej zjawy. W tym momencie całe pole bitwy zamilkło, aż w końcu pojawił się szaman plemienia, który wyszedł na spotkanie przybyszowi.

Był to Konnan, eksperyment 632, którego dr Carmen obdarzyła zdolnością podróżowania w przestrzeni. Tylko do tego momentu nikt o tym nie wiedział.

Przerażenie krasnoluda dorównywało przerażeniu wszystkich lulosów, gdyż wcale nie było łatwo pojawić się na planecie super-ewoluowanych płazów, które miałyby rywalizować o dominację gatunku.

Po przedstawieniu się wielkiego szamana, Konnan wyjaśnił, że nie wie, jak znalazł się w tym miejscu. – Ostatnią rzeczą, jaką pamięta, jest to, że dr Carmen przeprowadzała eksperymenty genetyczne i używała różnych narzędzi do swoich celów – wyjaśnił Konnan.

W tym momencie szaman pocierając skrzela starał się zrozumieć sytuację, jednocześnie analizując ich słowa i przyglądając się ich ubiorowi i wyglądowi.

W końcu zwołał obu generałów i wyjaśnił, że wojna została odłożona na czas nieokreślony z powodu działania siły wyższej.
Ale wszyscy jesteśmy gotowi do wojny, a jak wiecie, wojna jest jedynym sposobem na zagwarantowanie prawidłowej ewolucji i organizacji naszego gatunku» – zganił jeden z generałów.

– Ale szaman postawił na swoim i wyjaśnił, że w obliczu tego nowego pojawienia się, muszą uporządkować swoje pomysły i zobaczyć, czy mogą uzyskać nowe informacje, które pozwolą im odkryć najlepsze sposoby na kontynuowanie ewolucji jako gatunek.

Tak więc generałowie dali słowo, aby wrócić do koszar, gdzie wszyscy wzniosą toast za kolejny dzień życia. I tak się stało, że wszyscy świętowali i zwarli szeregi, opuszczając pole bitwy.

Najbardziej sfrustrowani tą sytuacją byli sami mędrcy, gdyż jeden z nich miał zostać kolejnym szamanem, w zależności od tego, kto zwycięży na polu bitwy.

Ale jednocześnie byli zaintrygowani Konnanem i informacjami, które mogliby od niego wydobyć.

Przesłuchanie obcego

Podczas gdy Konnan był oficjalnie uwięziony i ograniczony w swojej wolności, chłopak doświadczył znacznie przyjemniejszego traktowania niż to, do którego był przyzwyczajony. Po prostu powiedziano mu, gdzie w mieście może być i jak daleko może uciec, zanim zostanie uznany za uciekiniera przed sprawiedliwością.

I każdego wieczoru przez dwie godziny Konnan był zabierany do czegoś w rodzaju audytorium, gdzie wszyscy mędrcy słuchali go, podczas gdy wielki szaman zadawał mu różne pytania.

Całymi tygodniami rozmawiali o technologiach, eksperymentach, nauce, polityce, a nawet matematyce, o ogromnej wiedzy, która pozwalała Lulosom na szybki postęp w różnych aspektach.

W ten sposób Konnan zyskał szacunek wśród Lulosów, którzy zaczęli go czcić jak boga. Nieźle jak na 12-letniego chłopca.

Zaledwie kilka tygodni po jego przybyciu, miasta Lulos bardzo się rozrosły, informacje dostarczone przez Konnana pozwoliły im na równoległą ekspansję wodną i lądową, dając jasno do zrozumienia, że jest to cywilizacja, która w ciągu kilku lat osiągnie fantastyczne rzeczy.

1.
Koncept Ilustracja
divider

Ale to wszystko zmieniło się pewnego ranka, gdy Konnan wyszedł na miasto, by je zwiedzić. Szedł przez ulice i widział wokół siebie tylko postęp. Budowano drogi, maszyny rolnicze i domy, wśród wielu innych rzeczy, wydawało się, że postęp nie będzie miał końca.

Po długim spacerze zbliżył się do czegoś, co wyglądało jak restauracja, gdzie zaoferowano mu wybór owoców morza i owoców. – Bardzo bym chciał, ale nie mam pieniędzy» – powiedział Konnan.

– Co to są pieniądze? – zapytał kucharz.
– No wiesz, pieniądze, ten zasób, którym jednostki muszą płacić za towary i usługi – odpowiedział niewinnie Konnan.
– Po prostu oferujemy towary i usługi, ponieważ w ten sposób wszyscy mamy dostęp do większej ilości korzyści. Wymiana jest tym, co sprawia, że rozwijamy się jako ludzie i jeśli czegoś potrzebujemy, po prostu o to prosimy.
– Ale co, jeśli ktoś nie wnosi znaczącego wkładu w postęp i chce zagarnąć wszystko, co wyprodukowali inni? To stworzyłoby niedostatek, a bez pieniędzy skąd wiedziałbyś, kto ma pierwszeństwo w utrzymaniu rzeczy? – zapytał zdezorientowany krasnolud.

Konnan podziękował mu za danie i zabrał się do jedzenia, kontynuując swoją wycieczkę po mieście, podczas gdy kucharz zastanawiał się, co się z nim stanie w przypadku ewentualnego niedoboru. Ta myśl zmieniła wyraz jego twarzy.

Następnego ranka, gdy Konnan się obudził, ulice miasta całkowicie się zmieniły. Lulosy już nie pracowały, warsztaty były całkowicie zamknięte, a na ulicach widać było głodnych ludzi.

– Co się stało? zapytał jednego z przechadzających się mędrców.
– Konnan, całe szczęście, że się obudziłeś, dziś rano wydarzyło się coś bardzo dziwnego – odpowiedział, po czym wyjaśnił wszystko, co się wydarzyło.

Jeff, kucharz odpowiedzialny za dystrybucję żywności, obudził się i zaczął prosić o niezwykłą ilość narzędzi. Lulos są bardzo entuzjastyczni i gdy ktoś prosi ich o materiały i narzędzia, natychmiast je oddają, bo wiedzą, że to oznacza większy postęp cywilizacyjny, większą produkcję i więcej szczęścia.

Ale nie poprzestając na kilku narzędziach i materiałach, wciąż prosił o coraz więcej zasobów, ale zamiast wykorzystywać je do budowania czegoś, po prostu je składował- wyjaśnił mędrzec.

Naturalnie zaczęło to powodować braki wśród pozostałych lulosów, ale Jeff wyjaśnił, że nie zamierza dawać żadnych materiałów ani żywności tym, którzy za nie nie zapłacą, zapewniając ich, że to jedyny sposób, aby zapewnić, że wszyscy będą pracować równo i nie dostaną więcej zasobów, niż im się naprawdę należy.

Kiedyś wydawało się to sprawiedliwe dla wszystkich, jednak odkąd Jeff kontroluje prawie wszystkie materiały i narzędzia, może to działać tylko na jego korzyść – dodał mędrzec.

– A dlaczego nie są? zapytał niewinnie Konnan.
– Tak, są – wyjaśnił – tylko dlatego, że Jeff jest teraz jedynym, który może zaoferować pieniądze, więc wszyscy lulo mogą pracować tylko dla niego, a to pozwala mu płacić bardzo niskie pensje, które ledwo wystarczają na przeżycie.

Konnan wyglądał na bardzo zdezorientowanego, ulice były o wiele bardziej nieprzyjazne, na ulicach spali ludzie i zaczynali być głodni. Pod pewnymi względami wyglądała ona teraz o wiele bardziej jak jego rodzinna planeta.

Krasnal szedł ulicami miasta, a wszystko było bardzo smutne, całe rodziny śpiące na placach, lulosy padające ofiarą jedzenia, fabryki już nie funkcjonowały, a inżynierowie, których brakowało, również buszowali po ulicach w poszukiwaniu pracy.

W końcu jeden z generałów, który również znajdował się na ulicy, rozpoznał Konnana i szybko zaalarmował resztę lulosów zgromadzonych na placu.

– To on, jego pomysły to te, które zrujnowały naszą planetę, ten chłopak musi zostać zabity! – krzyknął generał. Nie ulegało wątpliwości, że jest to rasa, która lubi rozwiązywać wszystko przemocą.

Konnan zaniepokoił się widząc pędzący w ich kierunku tłum i zaczął od nich uciekać. Na szczęście lulosy były amfibiami i ich ciała nie były tak sprawne w bieganiu jak w pływaniu, ale krasnoludy też nie są najlepszymi biegaczami.

Nastąpił więc pościg w zwolnionym tempie, w którym cała wygłodniała planeta gotowa była wyrżnąć karła, którego uważała za źródło wszelkiego zła.

Byłaby to prawdziwa rzeź, ale gdy już mieli go złapać, by obedrzeć ze skóry, przed oczami wszystkich lulosów pojawił się wielki blask i krasnolud zniknął w przestrzeni.

2.
Koncept Ilustracja
divider

El encanto de la flor

Po małym szoku, Konnan budzi się ponownie na nowej planecie. W tym przypadku była to rozległa dżungla.

Na szczęście było to miejsce pozornie odludne, gdzie mógł dojść do siebie po pościgu. Konnan był wyczerpany, i trochę zaniepokojony o przyszłość tych uroczych płazów.

Chłopiec wykorzystał ten spokojny moment, aby wykąpać się w rzece, napić się wody i zjeść kilka świeżych owoców. Kiedy strach minął, postanowił wyjść na zewnątrz i pozwiedzać.

Były ogromne ilości owoców, miła atmosfera i dużo wody. Wydawało się to bardzo dziwne, że planeta była całkowicie opuszczona.

Ale bez względu na to, jak bardzo się starał, wydawało się, że jest zupełnie sam. Po dłuższym zwiedzaniu schronił się więc po prostu w jakichś krzakach i położył się spać.

Kiedy chłopak się obudził był w zupełnie innym miejscu, całą noc szedł pod prąd. Zdziwił się trochę, nigdy wcześniej nie lunatykował, ale nie myślał o tym zbyt wiele, w końcu planeta zdawała się być zdatna do życia bez względu na to, gdzie się znajdował.

Drugiego dnia Konnan postanowił zrobić sobie mały szałas z bardziej odpowiednim dachem, gdyż wilgotność była tak duża, że nocna rosa była bardzo podobna do małej mżawki. Postawił mały dach z liści palmowych, a jego powierzchnię dobrze spłaszczył, aby wypłaszczyć trawę, tak by mogła służyć za schronienie.

Nie spodziewał się jednak, że po raz kolejny obudzi się w odległym miejscu.

Nie wiedział, gdzie jest, ale za każdym razem, gdy zasypiał, powietrze zdawało się pachnieć nieco słodszym zapachem. Byłem kompletnie zdezorientowany. Planeta pełna roślinności, zupełnie pusta, ale na której lunatykowano.

Konnan nie przejmował się zbytnio, ale i tak uznał, że najlepiej będzie zbadać to miejsce w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby pomóc mu wrócić do domu.

Szedł więc przez kilka minut, aż znalazł ogromne drzewo, które górowało nad resztą. Wspiął się na nią, by sprawdzić, czy uda mu się rozpoznać polanę wśród roślinności, ale to, co zobaczył, było czymś znacznie bardziej zaskakującym.

Była to ogromna roślina oddalona o kilka kilometrów, pokryta wielkimi, fioletowymi kwiatami. Jego wielkość była po prostu przerażająca.

Postanowił więc pójść i zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Sądząc po odległościach wyglądało to na co najmniej trzydniową podróż.

Idąc w kierunku zakładu, Konnan czuł się coraz bardziej zdezorientowany, coraz bardziej oszołomiony, a słodki zapach stawał się coraz bardziej obecny.

Jednocześnie wydawało się, że z każdą chwilą jego potrzeba snu znacznie wzrasta, choć sam niechętnie kładł się do łóżka, gdyż chciał jak najszybciej do niego dotrzeć.

Kiedy nadszedł czas, jego ciało nie mogło już dłużej stawiać oporu i położył się, aby odpocząć na kilka sekund, ale jego zmęczenie było tak wielkie, że automatycznie zasnął.

Kiedy Konnan się obudził, zdał sobie sprawę, że jego ciało jest w ruchu. Przez cały ten czas szedł i kiedy się obudził, widział, że podstawa rośliny jest bardzo blisko.

Jego wzrok był trochę zamazany, ale powoli dochodził do siebie, a nawet zaczął widzieć ruch. Była to jakaś zorganizowana cywilizacja żyjąca obok zakładu. Konnan cieszył się przez kilka chwil, ale ekscytacja była krótkotrwała.

– Biegnij mały, uciekaj od tej tortury – powiedział jeden z tubylców biegnąc w przeciwnym kierunku, podczas gdy wszyscy jego towarzysze kontynuowali pracę, ignorując go zupełnie.

Konnan próbował machać do kolonii, ale nikt go nie słyszał, jakby każdy z nich był głuchy, albo jeszcze dziwniej, jakby każdy z nich był w swoim własnym świecie.

Konnan próbował machać, albo podejść do nich, ale bezskutecznie. Po tylu naleganiach chłopak zdecydował się usiąść pod rośliną i odpocząć przez chwilę.

Dlaczego czuł się tak zmęczony, skoro dopiero co się obudził?

3.
Koncept Ilustracja
divider

– Dlaczego ten facet tak się bał i przed czym uciekał – pomyślał. Ale zanim zdążył dojść do wniosku, zobaczył, że kolega, który ostrzegł go przed niebezpieczeństwem, już wrócił, choć ze zmienionym wyrazem twarzy.

Jego oczy były ledwie półotwarte, chód równy, wyraz twarzy znacznie mniej wyrazisty – lunatykował!

Potem już go nie było, gdy zdał sobie sprawę, że w tym miejscu wszyscy lunatykują. Strach ogarnął go całkowicie, myślał o ucieczce, o szybkiej ucieczce, ale na nic się to zdało, był tak zmęczony, że Konnan po prostu zasnął.

Kiedy się obudził, był cały pokryty pyłkiem, znowu lunatykował. Co to wszystko jest? zastanawiał się.

W tym momencie jeden z humanoidów stojących obok niego zauważył, że krasnolud się obudził.

– Widzę, że się obudziłeś – skomentował jeden z robotników stojących obok niego. Był to rodzaj gada, dwunożny, ale jednocześnie zdawał się być pokryty cienką warstwą włosów pokrywających jego ciało.
– Gdzie ja jestem? Co to wszystko jest? – zapytał pośpiesznie Konnan.
– To jest planeta Nero, my jesteśmy Arkanianami, małą obcą cywilizacją, która przybyła na rozpoznanie planety i niestety zostaliśmy uwięzieni. I obawiam się, że ciebie czeka ten sam los» – odpowiedział.
– Uwięzieni w jakim sensie? Jesteście niewolnikami? – Konnan zapytał zdezorientowany, widząc, że nie ma nikogo, kto mógłby im przeszkodzić w ucieczce.
– To roślina» – odpowiedział inteligentny gad. Wprowadza nas w stan hipnozy, cały czas uwalnia substancję chemiczną, która sprawia, że czujemy się zmęczeni, a z drugiej strony zmusza nas do pracy podczas snu.
– Praca? Co dokładnie robimy? – Konnan zapytał zdezorientowany.
– My ją zapylamy. Przenosimy pyłek z jednego kwiatu na drugi, aby poprawić genetykę ich nasion. W zasadzie to my budujemy ten ogromny las, w którym żyjemy» – odpowiedział.
– I nie możena uciec? – Muszę się stąd wydostać.
– Próbowaliśmy, tak naprawdę, kto wie, od ilu lat tu jesteśmy. Ale bez względu na to, ile biegniemy, prędzej czy później zasypiamy i idziemy złą drogą z powrotem. Ich moc jest zbyt silna.
– A co ze statkiem kosmicznym, którym przylecieli? – zapytał zachęcająco. – Może spróbujemy się do niego dostać, skoro jest hermetyczny, powinniśmy być odporni na jego moc w środku.
– Próbowaliśmy, ale to w dół rzeki, sześć dni drogi stąd. Nikt w tym miejscu nie może nie spać tak długo, bez względu na to, jak bardzo byśmy się starali.

Konnan chciał kontynuować rozmowę, ale gad był już bardzo zmęczony, więc położył się na podłodze, – tak na marginesie, nazywam się Drago i jestem kapitanem tej załogi – tylko tyle mógł powiedzieć, po czym zasnął i zaczął pracować jak wszyscy.

To wszystko było bardzo dziwne, inteligentna cywilizacja zredukowana do zwykłego zapylacza.

Konnan był przerażony widokiem tej żałosnej sceny, tak bardzo, że próbował uciec, więc biegł z całą swoją energią, aby uciec z ogromnej rośliny. Tak więc, rzucił się na bujną dżunglę, nie zatrzymał się, aby jeść lub pić w dowolnym momencie, i użył wszystkich swoich sił, aby uciec.

Niestety, im dalej szedł, tym cięższe stawały się jego kroki, zaczął odczuwać zmęczenie i senność.

Jak daleko był w stanie się posunąć? 15 kilometrów? Może 20?

Nie miało to większego znaczenia, zapadała noc i organizm Konnana domagał się snu, a im bardziej był śpiący, tym bardziej miał ochotę zmienić kurs i iść w stronę kwiatu.

I tak oto powoli przestał się wymykać i zapadł w głęboki sen. W końcu, gdy się obudził, znów był pokryty pyłkiem, pracując wśród kwiatów ogromnej rośliny.

Kiedy zdał sobie sprawę, że to wszystko poszło na marne i że znowu tam jest, poczuł się osaczony, co wywołało uczucie bardzo podobne do klaustrofobii.

Nie było wątpliwości, że uległ chemicznemu działaniu tych fioletowych kwiatów. Myślał o ponownej ucieczce, ale wiedział, że to będzie daremne.

Z drugiej strony czuł się głodny i bardzo chciało mu się pić, więc wolał wykorzystać czas «czuwania» na zjedzenie i wypicie czegoś przed ponownym zaśnięciem.

Obeszłam to miejsce dookoła i wybrałam najlepsze owoce do jedzenia, a także skorzystałam z okazji, aby napić się dużo świeżej wody. To były pyszne owoce, ta ogromna roślina naprawdę wiedziała co robi.

Udało mu się zniewolić załogę 50 inteligentnych gadów, i to bez użycia jakichkolwiek łańcuchów» – pomyślał chłopiec.

Kilka następnych dni minęło mu jak komuś, kto utknął w rutynie, budził się, coś jadł, rozmawiał z robotnikami na budowie, próbował zrobić coś, żeby zachować zdrowy rozsądek, a potem zaczynał pracę w stanie transu.

Dzień po dniu pojawiały się nowe kwiaty, a robotnicy byli tam, aby je zapylać. Minęły tygodnie, może miesiące?

Początkowo ze wszystkich sił starał się uciec, ale z czasem pogodził się z życiem w całkowitej niewoli.

Aż pewnego dnia, rozmawiając z Drago, doszedł do wniosku, że są oni niczym więcej jak niewolnikami bez łańcuchów. Coś, co pozostawiło go w głębokim zamyśleniu.

4.
Koncept Ilustracja
divider

– Łańcuchy» – powtarzał sobie, patrząc na rzekę, jakby odkrył coś nowego.

Jego arkaniański towarzysz zapytał go, co zamierza i poprosił o podzielenie się planem.

Konnan spojrzał na niego z szerokim uśmiechem na twarzy i wyjaśnił, że będą potrzebowali łodzi.

Konnan zaczął tłumaczyć wszystkim, że jedynym sposobem na ucieczkę z tego miejsca będzie porzucenie tej odrobiny wolności, która im pozostała i wykorzystanie swojego wolnego czasu na zbudowanie łodzi, a następnie przykucie się do niej.

W ten sposób musieliby tylko spuścić łódź w dół rzeki i odczekać kilka dni, zanim odczepiliby się w pobliżu statku. Statek był tak daleko, że fioletowe kwiaty najprawdopodobniej nie byłyby w stanie nic im zrobić w takiej odległości.

To był niesamowity plan, samemu udało mu się przyciągnąć uwagę wszystkich, a nikt nie chciał być pominięty.

Wkrótce wszyscy zabrali się do pracy. Pomysł wymagał sporej wielkości statku, który pomieściłby ich wszystkich, więc prace trzeba było zacząć, a czasu nie marnowano.

Bez chwili wahania wszyscy obecni zdecydowali się na jeszcze dłuższą pracę, aby uciec.

Na początku byli tacy, którzy obudzili się z pracy i zastali grupę ludzi pracujących na łodzi, co bardzo ich dezorientowało, ale zawsze był ktoś przytomny, kto wyjaśniał plan i przekonywał ich do pracy.

Gdy zbliżał się koniec pracy, robotnicy zaczęli się zastanawiać, kto będzie odpowiedzialny za przywiązanie ich do łodzi? Kto by to zrobił, nie mógłby potem przywiązać ich do statku i byłby skazany na samotną pracę.

Było to pytanie, które nie znalazło rozwiązania, ale nie przeszkodziło to Arkanianom i Konnanowi w dalszej pracy nad projektem.

Mijały miesiące, a ciała wszystkich obecnych były już całkowicie zmęczone i na skraju załamania, pracowali dzień i noc, nawet w godzinach snu, było to coś, co z pewnością niszczyło zdrowie i nastrój wszystkich obecnych, powodując, że niemal codziennie dochodziło do różnych bójek.

W każdym razie nikt nie przerwał pracy nawet na najmniejszą sekundę. Byli tacy, którzy cięli drewno, inni, którzy projektowali łódź, a jeszcze inni zajmowali się wiązaniem bali zgodnie z projektem, wykorzystując silne pnącza, które rosły na miejscu.

Nie było wątpliwości, że wszyscy trzymali się ostatniej nadziei na powrót do domu.

Powoli projekt się zmaterializował, a rezultat był po prostu wspaniały. Postawiono nawet ogromny centralny maszt, z którego miała być zainstalowana wielka świeca, będąca ogromnym fioletowym płatkiem kwiatu, który miał pomóc im opuścić ziemię.

Kiedy nadszedł ten dzień, wszyscy obecni ustalili godzinę wypłynięcia, przy czym chodziło o to, by każdy skoordynował swój harmonogram snu i pracy, tak by wszyscy obudzili się o tej samej porze i mogli razem wypłynąć.

Dzień przed podróżą wszyscy 75 członkowie załogi umówili się na spanie o tej samej porze, tak aby po przebudzeniu z pracy wszyscy razem udali się na statek, który zabierze ich z powrotem do ich statku kosmicznego.

Plan poszedł dokładnie tak, jak zaplanowano, po zapylaniu kwiatu przez całą noc, gdy nastał świt, wszyscy zaczęli się budzić i automatycznie obrali kurs na statek.

Każda z przybyłych osób siadała obok masztu, gdzie były zacumowane obok siebie. Choć w największym skupieniu należało coś zjeść i wypić przed wejściem na pokład, wszyscy spieszyli się do wiązania, bo każdy zdawał sobie sprawę, że ostatniego nie będzie miał kto związać.

W ciągu zaledwie dwóch pierwszych godzin 80% załogi było w pełni związane, choć Konnan i kapitan wciąż zapylali kwiat.

Obaj pracowali przy zbieraniu świeżych owoców, aby wszyscy członkowie załogi mieli co jeść przed wejściem na pokład, dlatego pobudka zajęła im trochę więcej czasu.

W końcu, gdy oboje się ocknęli, było już za późno. Cała załoga była uwiązana i czekała, aż ktoś zwolni cumy statku. Jedynym, który nie był jeszcze związany, był pierwszy oficer statku, który wiązał węzły.

– Kapitanie, oni wszyscy są związani, sir, nie będzie można ich rozwiązać przez co najmniej 4 dni. Szacuję, że w tym czasie statek powinien znaleźć się na tyle daleko od kwiatu, by uwolnić nas od jego substancji, sir. – Informuję tych, którzy zaplanowali całą tę intrygę.
– Dziękuję bardzo panie władzo, czy jest coś jeszcze, co chciałby pan mi powiedzieć? – zapytał kapitan, który wraz z niskim mężczyzną wszedł już na pokład statku.
– Zawsze byłem wierny swojemu stanowisku, kapitanie, ale czeka na mnie rodzina. – Jego pierwszy oficer odpowiedział ze łzami w oczach, wiedząc, że ktoś nie będzie związany, bo zostały tylko trzy osoby.
– Zawsze byliście wierni swojemu stanowisku i możecie być pewni, że wrócicie do domu. – Kapitan odpowiedział, biorąc linę, by zacząć go wiązać.

Konnan pomógł kapitanowi związać swojego oficera, a gdy ten był już w pełni zabezpieczony, obaj zabrali się za zrzucanie cum statku i rozwijanie żagli, aby statek mógł zacząć oddalać się od rośliny, która tak długo ich zniewalała.

5.
Koncept Ilustracja
divider

– Na pewno znajdziecie inną rasę kosmitów, która was zapyli – pomyślał kapitan.

Trudno było powiedzieć, jak długo byli w niewoli. Podczas gdy Konnan był tam tylko kilka miesięcy, reszta załogi spędziła wiele lat pracując nad zapylaniem rośliny, przemieszczając się z kwiatka na kwiatek jak małe pszczółki.

Między Konnanem a kapitanem, kontynuowali obsługę statku przez kilka godzin, upewniając się, że wszystko pozostało na kursie, mimo że za kilka godzin nie będzie już nikogo, kto mógłby sterować statkiem.

Zaczęli nawet zauważać, że część załogi zaczynała przysypiać, stawała się niespokojna i niespokojna o powrót do pracy. Na szczęście pierwszy oficer wykonał świetną robotę z węzłami i nie zamierzali tak łatwo się uwolnić.

W końcu kapitan podszedł do Konnana i powiedział – Mój chłopcze, obaj wiemy, że za kilka godzin sen zacznie wdzierać się do naszych ciał i że tylko jeden z nas będzie mógł dalej płynąć z załogą, a drugi będzie musiał wrócić do pracy przy wielkich kwiatach.

– Masz rację – powiedział Konnan – powinniśmy zrobić losowanie, kto będzie kontynuował podróż i kto będzie odpowiedzialny za cumowanie. – odpowiedział karzeł.
– Jesteś bardzo dzielnym młodzieńcem, ale wiesz, że najlepiej będzie, jak wrócisz do domu, w końcu ja jestem starym człowiekiem, a ty masz całe życie przed sobą.
– Ale ja nawet nie znam drogi do domu, nie wiedziałbym, gdzie iść – odpowiedział Konnan. – To ty musisz wsiąść na jego statek i wrócić do domu.
– Jak już mówiłem, mój chłopcze, to, że obmyśliłeś ten plan i że uratowałeś załogę, którą sam naraziłem na niebezpieczeństwo, jest wielką ulgą dla tego starego serca. Nie potrafię ci wystarczająco podziękować za to, co zrobiłeś, więc nie wybaczyłbym ci, gdybyś wiedział, że zostałeś tu sam. – Wyjaśnił kapitan.

W tym momencie rozmowy wszyscy członkowie załogi zaczęli ronić łzy, a 12-letni chłopiec i kapitan walczyli o to, aby to ten drugi został uratowany.

Konnan nie zgodził się również na przywilej bycia związanym i bycia tym, który będzie wolny od niebezpieczeństwa. – Nadal masz rodzinę, bliskich, życie i szansę na powrót do domu. Nic mi nie zostało. – Konnan odpowiedział smutno. – Nawet nie wiem, gdzie jestem» – dodał.

I tak oboje opierali się związaniu, aż w końcu postanowili zaryzykować. – Absurdem byłoby, gdybyśmy oboje stracili życie, skoro jedno można uratować, dlaczego nie zostawimy wszystkiego w rękach losu? – zapytał kapitan.

Konnan powiedział mu, że bez względu na to, kto zostanie wybrany, będzie musiał pozostać wierny decyzji losu. Obaj zgodzili się na układ, a kapitan wyjął z kieszeni monetę.

Konnan wziął monetę, obejrzał ją dokładnie z obu stron. – Jeśli wypadnie reszka, zgodzisz się na związanie, a jeśli reszka, to ja cię zwiążę. – powiedział krasnal, który rzucił monetą.

Gdy moneta wylądowała, los już podjął decyzję, był to reszka, a to oznaczało, że Konnan będzie musiał związać kapitana.

– Dałeś mi swoje słowo – powiedział mu Konnan, a Kapitan uścisnął mu dumnie i boleśnie dłoń.
– Jesteś bardzo odważnym młodym człowiekiem, chłopcze, będziemy opowiadać twoją historię przez pokolenia, a ty będziesz czczony przez wszystkich naszych ludzi. – Kapitan pożegnał się, siadając ze swoją załogą.

Krasnal z całych sił zawiązał węzeł, będąc prowadzonym przez kapitana statku, który tłumaczył mu, co ma robić.

Gdy węzeł był już gotowy, krasnolud wziął monetę i udał się do steru, by statek mógł ruszyć naprzód nie uderzając o brzeg jeszcze przez kilka godzin. Sen już zaczynał wdzierać się do jego ciała, ale zamierzał czuwać jak najdłużej, by mieć pewność, że załoga będzie wystarczająco daleko, zanim wszyscy zdążą uwolnić się z cum.

Kiedy już prawie zasypiał, kapitan zaczął wyrzucać z siebie złorzeczenia, – Cara zgodziła się na związanie, a jeśli chodzi o ogony to to on wykonywał wiązanie – powtarzał sobie kapitan, nieco zmieszany.

Oszukałeś mnie, w obu przypadkach to ty przegrałeś! – poskarżył się kapitan, co rozśmieszyło Konnana, który już miał zasnąć.

Naprawdę nie spodziewałem się, że dasz się na to nabrać – odparł krasnolud.

Obaj śmiali się przez kilka minut, rozmawiali jeszcze przez chwilę, aż w końcu kapitan, podobnie jak wszyscy inni członkowie załogi, całkowicie zasnął.

Kiedy się obudził, Konnana już nie było. Wielu ubolewało, że krasnal na pewno wrócił już do pracy nad kwiatem, gdzie miał spędzić resztę życia, inni zaś twierdzili, że widzieli, jak rozpłynął się w powietrzu tuż przed zaśnięciem.

W końcu załoga dotarła do swojego statku, a wraz z nim przepłynęli w pobliże miejsca, gdzie znajdowały się hipnotyzujące kwiaty, jednak nie widzieli krasnoluda i nie chcieli zostać tam na dłużej.

Od tego czasu teoria, że chłopak rozpłynął się w powietrzu zaczęła nabierać rozpędu, podczas gdy inni stali się przekonani, że Konnan nigdy nie istniał lub że zginął w drodze powrotnej do kwiatu.

Nie wiedzieli jednak, że Konnan był w stanie przenosić się w przestrzeni kosmicznej i że zaczął przemierzać wszechświat w poszukiwaniu nowych przygód.

6.
Koncept Ilustracja
divider

Continuará...
Muriel Bertolini Moura

Historie Muriel

Eksperyment 632

INNE

Odkryj kolejne historie:

Niewola

Duch w piasku

INNE

In mind stories:

Użądlenia i opuchlizna

Wyprawa Sengrath

INNE

Występują:
  • Konnan